Zwierzęta w Bullerbyn
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Pewnego dnia okazało się, że jedna z krów – Lotta – będzie miała cielaczka. Dzieci usiadły cichutko w kącie obory i zaczęły przyglądać się tatusiowi Lisy i chłopcu, który pomagał mu przyjść na świat:
„Był to mały byczek i był taki milutki! Lotta lizała go i widać było, że jest bardzo zadowolona”.

Pontus
Pontus to jagnię Lisy, bardzo żywiołowy i niezwykle mądry jak na baranka.
Historia zwierzęcia była niestety bardzo przykra i bolesna – owca państwa Eriksson nie miała wystarczająco mleka, aby wykarmić swoje dzieci. Jedno zmarło, drugie ledwo co żyło:
„Tatuś wskazał na małe jagniątko, które trzymał na kolanach i które strasznie nędznie wyglądało. Był to brat nieżyjącego jagniątka. Nie dostawało mleka od swojej mamy, a mleko jest jedyną rzeczą, jaką nowo narodzone jagnięta mogą jeść. Tatuś powiedział, że biedactwo pewnie zginie”.

Gdy Lisa i Anna to usłyszały, zaczęły jeszcze bardziej płakać. Tatuś zaproponował, by karmić jagniątko z butelki, jak niemowlę. Dziewczynki zobowiązały się do opieki, cały czas ostrzegane, że zwierzę i tak najprawdopodobniej umrze. Lisa karmiła jagniątko, nazwane Pontus, mlekiem rozcieńczonym wodą ze starej butelki małej Kerstin. Wymagało to ogromnej systematyczności, musiała wstawać wcześnie rano, kładła się też o wiele później, niż wcześniej. Zwierzę szybko pokochało swoją nową opiekunkę:
„Skoro tylko mnie zobaczył, biegł do mnie i wymachiwał swoim małym, krótkim ogonkiem, i beczał tak miło. Był zupełnie biały, lecz na pyszczku miał małą czarną plamkę, tak że można go było od razu odróżnić pomiędzy innymi jagniętami”.


Później Pontus zaczął pić prosto ze skopka, a gdy zrobiło się cieplej – uczył się jeść trawę na pastwisku. Z czasem dorósł, zaczął jeść trawę, chrupać liście i przypominać pięknego barana.

Pewnego dnia Lisa zabrała Pontusa na spacer poza pastwisko. Jagnię wybrało się z nią do szkoły, co bardzo zdziwiło Lassego, Bossę i Ollego, Brittę i Annę. Dziewczynka chciała udowodnić przyjaciołom i braciom, że nie tylko psy chodzą wszędzie z ludźmi. Pontus szedł grzecznie, czasami stawał na chwilę, zupełnie jak gdyby się dziwił, że to jest możliwe.

Wszyscy dotarli do szkoły już po dzwonku. Pontus stał ukryty za nami, tak, że nikt nie mógł go widzieć. Nagle jednak dało się słyszeć słodkie, cichutkie „beeee…” i Pontus wytknął głowę. Pani na początku bardzo się zdenerwowała, a potem zaczęła się śmiać:

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 - 


  Dowiedz się więcej
1  Przygoda z baranem Urlikiem
2  Historia zęba Ollego
3  Zabawy dzieci z Bullerbyn



Komentarze
artykuł / utwór: Zwierzęta w Bullerbyn







    Tagi: